Nauka chemii- czy bywa taka trudna?

Moja dziewczyna, Grażyna, to chemik. Naucza na Uniwersytecie Gdańskim chemię analityczną, pracuje też w pracowni labolatoryjnej. Niejednokrotnie opowiada mi o własnej profesji, chociaż niestety zazwyczaj niewiele przyswajam z tego co powiada – doktoryzowała się już kilka lat temu więc manewruje definicjami, jakie bywają dla mnie kompletnie obce.


Nauki chemiczne dla obeznanych

Czym konkretnie zajmuje się moja dziewczyna? Głównie – pomiarem stosunku masy do ładunku elektrycznego. Widać, że to pojęcie brzmi niepokojące? Dzięki spektrometru analizuje przykładowo zawartość leków w kanalizacji, bądź chemikalia pod względem adekwatności spisu oddanego na pudełku do składu rzeczywistego. Może również testować substancje pod względem szkodliwości, w tym celu jednakże nie stosuje aktualnie urządzeń, ale chemicznych substancji. Pomimo młodego wieku (30 lat będzie mieć dopiero w sierpniu tego roku) ma obecnie odpowiedzialną sytuację w naukowym środowisku – jeździ na szkolenia za granicę, ma staże za granicą (parę tygodni przebywała przykładowo w francuskim Lyonie a także w Belgii), organizuje też wizytę w Autralii.


Wyprawy

Wskutek jej odjazdów często staję się słomianym wdowcem, choć kiedy tylko posiadam czas oraz finanse, jeżdżę wespół z nią. Odwiedzałem ją przykładowo w Holandii (była to moja pierwotna tak odległa wizyta), a w nadchodzącym tygodniu zamierzam udać się z nią do Paryża.
Naturalnie o chemii nie posiadam bladego pojęcia, odczynniki, urządzenia i pomiary mas to dla mnie zbyt wiele. Mimo to asystuję jej niekiedy w konferencjach, jeśli np. potrzebuje poćwiczyć prezentację szykowaną po angielsku na konferecję za granicą, lub kiedy powinno się np. nabyć kilka próbek wody z ciężko osiągalnego położenia i wziąć je do laboratorium. Wykonuję tego rodzaju rzeczy z przyjemnością, ponieważ mogę w ten rodzaj przyczynić się do rozwoju nauki, a przy sposobności powoduję, iż moja narzeczona jest zadowolona. Faktycznie posiada to same zalety.